Lecą ludzie samolotem. Nagle z głośnika głos pilota. - Proszę państwa, proszę się nie denerwować, mamy małą awarię. Proszę przejść na lewą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka. Ludzie przechodzą na lewą stronę, samolot się przechyla, a pilot: - Jak państwo słusznie zauważyli, lewy silnik płonie. Mała panika na pokładzie ale od czego drugi silnik... Za chwilę jednak znów głos... - Proszę państwa, a teraz spokojnie, powoli proszę przejść na drugą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka... Ludzie już bardziej podenerwowani przebiegają na drugą stronę; - Jak widać proszę państwa, drugi silnik również płonie... Panika zaczyna wybuchać na pokładzie... - A teraz proszę spojrzeć w dół. Wszyscy przylepili się do okienek. - Jak widać, pod nami rozpościera się duże, piękne jezioro, a pośrodku widać mały żółty pontonik. Z małego żółtego pontonika; mówiła dla państwa załoga samolotu...
Wojna. Do drzwi Stirlitza podchodzi tajny łącznik. W umówiony sposób stuka w drzwi, a potem podaje ustalone wcześniej hasło: - Czy tu wysyła się ludzi w kosmos? Głos zza drzwi odpowiada: - Stirlitz mieszka piętro wyżej. Ale i tak nie ma go teraz, bo wziął bombę i poszedł wysadzać most w powietrze.
Przychodzi punk do sklepu i pyta ekspedientkę: - Czy są lekkostrawne miotły? - Jakie miotły? - Lekkostrawne. Muszę zjeść dwie miotły, bo założyłem się z kumplami!
Punk Franek spotyka kumpla i pyta: - Co powiedzieli skini, gdy wczoraj od ciebie usłyszeli, że są debilami? - Nic. A te dwa przednie zęby i tak miałem do usunięcia.
- Wyciągnięto z jeziora nieprzytomnego punka. Jak go ocucić? - Wlać mu do ust butelkę piwa.
Punk pyta drugiego punka: - Dlaczego wyrzuciłeś tego skina przez okno? - On nawet nie zasługiwał na uderzenie kijem bejsbolowym.
Punk Franek radzi się swojej dziewczyny: - Powiedz, co mam robić? Uprałem skarpetki i tak mi się zbiegły, że nie wchodzą na moje nogi. - Powinieneś umyć również nogi!
Punk Franek pyta kumpla: - Czemu masz takie guzy na głowie? - Pomagałem jednemu skinowi w trzepaniu dywanu. - I dlatego jesteś taki pobity? - Tak, bo on trzepał dywan mną!
Dwóch punków weszło na teren chronionej plantacji maku. Gdy zaczęli zrywać łodygi, przyłapał ich strażnik i pyta: - Chuligani! Jak tu mogliście wejść? - Ja przez lekkomyślność... - mówi pierwszy punk. - A ty? - strażnik pyta drugiego. - A ja przez ogrodzenie!
Obok dwóch dziadków siedzących na ławce w parku przechodzi grupa punków. Po chwili jeden z dziadków mówi: - Tydzień temu kilku takich chuliganów napadło na moją żonę i wybiło jej zęby! - Niemożliwe! To twoja żona miała jeszcze jakieś swoje zęby?!