Spytano Chruszczowa, czy są w Związku Sowieckim złodzieje? - Nie ma - odpowiedział Chruszczow. - Tu wszystko jest dobrem narodowym!
Statki kosmiczne "Sojuz" i "Apollo" lecą nad ZSRR. - Jaki pęd do nauki przejawia naród sowiecki - mówi kosmonauta amerykański z uznaniem - patrzą na nas chyba miliony teleskopów. - Nie - odpowiada Rosjanin - oni tylko piją z gwinta...
Stoi kolejka przed sklepem. - Kto temu winien? - niecierpliwi się jeden z czekających. - Jak to kto? Chruszczow! - odpowiada stojący z tyłu. - Pójdę i dam mu w mordę! Niech pan pamięta, że stoję przed panem! Wrócił po godzinie. - No i co? Dał pan? - Nie, tam kolejka jeszcze większa...
W 1965 roku mieszkańcy Odessy zwrócili się z prośbą do KC KPZR: Przywróćcie Chruszczowa. Lepiej żyć dziesięć lat bez chleba, niż rok bez dowcipów!
W jednym z instytutów zaczęto w godzinach pracy wypuszczać na korytarze lwy. Jednak po pewnym czasie zdarzył się wypadek śmiertelny i lwy usunięto. - Potrzebna ci była ta sprzątaczka - mówi jeden lew do drugiego. - Ja trzydziestu naukowców zjadłem i nikt nie zauważył!
W jednym z nowych mińskich sklepów postawiono na estetykę. - Zawińcie z łaski swojej kilogram mięsa - prosi klient. Ekspedientka w olśniewająco białym chałacie wydobywa wspanialej jakości papier i mówi do klienta z czarującym uśmiechem: - Proszę podać mięso!
W siedzibie towarzystwa "Pamiat" dzwoni telefon. - Tu Rabinowicz, czy to prawda, że Żydzi sprzedali Rosję? - Prawda, ty żydowska mordo! Jeszcze coś? - A gdzie mogę dostać swoją dolę?
Z okazji setnej rocznicy urodzin Lenina powstał projekt zniesienia w Związku Sowieckim kar i zastąpienia ich nagrodami. I tak za lekkie przestępstwo proponowano nagrodę III stopnia - pobyt w Celi Lenina. Za cięższe - nagrodę II stopnia - wycieczkę Szlakiem Lenina po Syberii. Za najcięższe zbrodnie przewidziano nagrodę I stopnia - osobiste spotkanie z Leninem.
Złodzieje włamali się do jakiegoś budynku. Rozglądają się, a tu nic nie ma. - Niech to diabli wezmą! - zaklął jeden. - Chyba trafiliśmy na sklep.
Żony dygnitarzy chwalą się mężami. - Mój jest zastępcą naczelnika wydziału od deputowanych. - A mój co roku jeździ za granice. W Kominternie pracuje jako Chińczyk...